Wycena to nie cena. Co naprawdę mówi operat

Przy ocenie wierzytelności zabezpieczonej hipotecznie pierwsza liczba, jaką widzi nabywca, to wartość nieruchomości. Zwykle pochodzi z operatu szacunkowego i wygląda na twardą: podpisał ją rzeczoznawca, stoi za nią metodologia i przepis. Jest twarda — mierzy tylko co innego, niż się zwykle zakłada. Nie kwotę możliwą do odzyskania, lecz cenę osiągalną w warunkach, których w egzekucji z definicji nie ma.

Wartość rynkowa jest definicją, nie prognozą

Opinię o wartości nieruchomości rzeczoznawca majątkowy sporządza na piśmie w formie operatu szacunkowego (art. 156 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami). Operat jest więc opinią, nie wyceną urzędową. Jego moc bierze się z warsztatu autora i z ustawowej definicji tego, co w ogóle ma zostać zmierzone.

Definicja stoi w art. 151 ust. 1: wartość rynkową stanowi szacunkowa kwota, jaką w dniu wyceny można uzyskać za nieruchomość w transakcji sprzedaży zawieranej na warunkach rynkowych pomiędzy kupującym a sprzedającym, którzy mają stanowczy zamiar zawarcia umowy, działają z rozeznaniem i postępują rozważnie oraz nie znajdują się w sytuacji przymusowej.

W jednym zdaniu siedzą cztery założenia. Obie strony chcą zawrzeć umowę, obie wiedzą, co robią, obie działają rozważnie i żadna nie jest przyciśnięta. Ostatnie z nich nie opisuje sprzedaży egzekucyjnej — w niej przymus jest właśnie tym, co uruchamia transakcję.

Drogę do liczby wybiera rzeczoznawca. Art. 152 wymienia podejścia porównawcze, dochodowe, kosztowe i mieszane; przy dwóch pierwszych określa się wartość rynkową, przy kosztowym — odtworzeniową. Wyboru podejścia, metody i techniki dokonuje rzeczoznawca, uwzględniając w szczególności cel wyceny, rodzaj i położenie nieruchomości (art. 154 ust. 1).

Cel wyceny nie jest tu przypisem. Art. 156 ust. 2 zwalnia rzeczoznawcę z odpowiedzialności za wykorzystanie operatu bez jego zgody do celu innego niż ten, dla którego dokument powstał. Operat sporządzony na potrzeby decyzji kredytowej banku, użyty później do oceny opłacalności zakupu wierzytelności, jest czytany poza swoim przeznaczeniem — i autor tego odczytu nie firmuje.

Dwanaście miesięcy, ale z warunkiem

Operat może być wykorzystywany do celu, dla którego został sporządzony, przez 12 miesięcy od daty sporządzenia — chyba że wystąpiły zmiany uwarunkowań prawnych albo istotne zmiany czynników wpływających na wartość (art. 156 ust. 3). Po tym terminie dokument nie przestaje istnieć, ale wymaga potwierdzenia aktualności przez rzeczoznawcę wraz z analizą potwierdzającą brak zmian; potwierdzenie otwiera kolejne 12 miesięcy (art. 156 ust. 4).

Człon „chyba że” bywa pomijany, a działa przez cały ten okres. Zmiana planu miejscowego, podział działki, zmiana sposobu użytkowania albo zniszczenie budynku unieważniają wycenę wcześniej niż kalendarz. Data na pierwszej stronie mówi zatem, kiedy operat najpóźniej traci ważność, a nie kiedy przestaje być prawdziwy.

Gdy liczba budzi wątpliwości, istnieje droga sformalizowana. Oceny prawidłowości sporządzenia operatu dokonuje organizacja zawodowa rzeczoznawców majątkowych, w terminie nie dłuższym niż 2 miesiące od dnia zawarcia umowy o dokonanie tej oceny (art. 157 ust. 1). Ten sam tryb stosuje się odpowiednio, gdy dla tej samej nieruchomości i tożsamego celu wyceny istnieją rozbieżne operaty (art. 157 ust. 4). Nie da się natomiast podważyć wyceny, zamawiając po prostu drugą — ust. 2 zakazuje wykorzystania operatu innego rzeczoznawcy jako podstawy takiej oceny.

W egzekucji liczy się zupełnie inna liczba

Wycena, na podstawie której kupowano wierzytelność, nie przenosi się do postępowania egzekucyjnego. Podstawą oszacowania nieruchomości jest operat sporządzony przez biegłego uprawnionego do określania wartości nieruchomości zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami (art. 948 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego). Osobny dokument, osobny autor, osobna data — zwykle o kilka lat późniejsza.

Ma też inny zakres. Oszacowanie podaje wartości rozdzielnie, w tym z uwzględnieniem praw obciążających nieruchomość i bez ich uwzględnienia (art. 948 § 2). Jeżeli w stanie nieruchomości między opisem i oszacowaniem a terminem licytacji zajdą istotne zmiany, dodatkowy opis i oszacowanie następuje na wniosek wierzyciela lub dłużnika (art. 951) — znowu na wniosek, nie z urzędu. Wniosku nikt za nabywcę nie złoży, a w międzyczasie nieruchomość stoi pusta i niszczeje.

Na sumie oszacowania opiera się cena. Najniższa suma, za którą nieruchomość można nabyć na pierwszej licytacji, czyli cena wywołania, wynosi trzy czwarte sumy oszacowania (art. 965). Jeżeli pierwsza licytacja nie dojdzie do skutku, komornik na wniosek wierzyciela wyznacza drugą, na której cena wywołania stanowi dwie trzecie sumy oszacowania i jest zarazem najniższą, za którą nieruchomość można nabyć (art. 983).

Jedna trzecia wartości znika więc z rachunku, zanim ktokolwiek złoży ofertę. Dzieje się to z mocy przepisu, nie z powodu słabego popytu. To samo prawo, które daje wierzycielowi hipotecznemu pierwszeństwo, ustawia mu jednocześnie sufit poniżej wyceny.

Co z tego wynika przy ocenie zabezpieczenia

Bufor między długiem a zabezpieczeniem liczy się od liczby, która w chwili zakupu wierzytelności jeszcze nie istnieje. Suma oszacowania powstanie później, ustali ją inny rzeczoznawca, w innym momencie cyklu i przy innym stanie nieruchomości. Wskaźnik pokrycia policzony od wartości z operatu jest zatem górną granicą, nie miarą — o tym, dlaczego mimo to LTV mówi o sprawie więcej niż oprocentowanie, pisaliśmy osobno, ale warunkiem jest wiedza, skąd wzięto mianownik.

Stąd trzy pytania do każdego operatu, zanim liczba z niego trafi do jakiegokolwiek rachunku. W jakim celu został sporządzony. Kiedy. Czy od tego czasu zmieniło się cokolwiek w stanie prawnym albo fizycznym nieruchomości. Operat bez odpowiedzi na te trzy pytania jest datą i podpisem, nie wyceną.

Wniosek dotyczy ceny, nie ostrożności. Ustawowy sufit w egzekucji to dwie trzecie sumy oszacowania, a z uzyskanej kwoty koszty egzekucyjne zaspokaja się w kategorii pierwszej, podczas gdy należności zabezpieczone hipoteką czekają w kategorii piątej (art. 1025 § 1). Realne pokrycie zaczyna się więc wyraźnie niżej niż wartość rynkowa — i o tę różnicę powinna być tańsza wierzytelność, a nie o różnicę w oprocentowaniu. Kto i kiedy finansuje całą tę drogę, opisaliśmy w tekście o tym, że po zaprzestaniu spłat nic nie dzieje się samo.

Ostatnia rzecz jest najprostsza i najczęściej pomijana. Operat wycenia nieruchomość, nie wierzytelność. Między jedną a drugą liczbą stoi jeszcze stan dokumentów, kolejność wpisów w księdze wieczystej i czas potrzebny na przejście całej procedury — i to tam, a nie w samej wycenie, rozstrzyga się, ile z tej wartości da się odzyskać.

Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi oferty, rekomendacji inwestycyjnej ani porady prawnej. Ocena konkretnej nieruchomości i konkretnej wierzytelności wymaga analizy dokumentów w indywidualnej sprawie.

Wróć do bloga
Informator Inwestycyjny FNH

Informator Inwestycyjny FNH

Pobierz praktyczny informator i zobacz, jak działa model FNH:
zarabianie na wierzytelnościach zabezpieczonych hipotecznie.

Ważna informacja
Nasza oferta skierowana jest wyłącznie do podmiotów gospodarczych oraz osób prowadzących działalność gospodarczą. Oferta ta nie jest przeznaczona dla konsumentów.