Sądowych sporów o sankcję kredytu darmowego wciąż przybywa, ale pierwszy raz od końca 2024 r. przyrost kwartał do kwartału zszedł do jednej cyfry. Na koniec II kwartału 2026 r. banki notowane na giełdzie raportowały 25 268 takich spraw, o łącznej wartości przedmiotu sporu przekraczającej 736 mln zł. Zestawienie powstało na podstawie sprawozdań samych banków.
Co pokazują dane
W porównaniu z poprzednim kwartałem liczba doręczonych pozwów wzrosła o 8 proc. To pierwszy jednocyfrowy odczyt, odkąd banki zaczęły wykazywać te sprawy pod koniec 2024 r.
Ujęcie roczne pokazuje to samo wyraźniej. W III kwartale 2025 r. spraw było o 179 proc. więcej niż rok wcześniej. W IV kwartale 2025 r. — o 68 proc. W I kwartale 2026 r. — o 51 proc. W II kwartale 2026 r. — o 49 proc.
Rozkład między instytucjami jest skrajnie nierówny. Na koniec II kwartału 2026 r. na jeden bank przypadało 7 666 spraw, na inny 65. Dziewięć podmiotów, dwa rzędy wielkości różnicy.
Wygasanie tempa to nie odwrót
Malejąca dynamika nie oznacza, że spraw ubywa. Oznacza, że przestały się mnożyć wykładniczo. Wzrost o 49 proc. rok do roku przy bazie przekraczającej 25 tys. spraw wciąż oznacza tysiące nowych pozwów.
Zmienia się kształt krzywej, nie jej kierunek. Cztery kolejne kwartały — 179, 68, 51 i 49 proc. — układają się w konsekwentne schodzenie, a nie w pojedyncze wahnięcie. Największe załamanie tempa przyszło między III a IV kwartałem 2025 r., ze 179 na 68 proc. Ostatnie dwa kwartały dzielą już tylko 2 pkt proc.
Do samej liczby trzeba dodać dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, obejmuje wyłącznie banki giełdowe, czyli te ze sprawozdawczością publiczną. Instytucje pożyczkowe udzielają kredytu konsumenckiego na tych samych zasadach i podlegają tej samej sankcji, ale takich zestawień nie publikują. 25 268 spraw to podłoga rynku, nie jego rozmiar.
Po drugie, 736 mln zł to wartość przedmiotu sporu — kwota, o którą toczą się postępowania. Nie jest to ani kwota przegrana, ani suma zawiązanych rezerw.
Co z tego wynika dla inwestora
Sankcja z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim jest zarzutem przypisanym do umowy, nie do wierzyciela. Przy sprzedaży portfela idzie razem z wierzytelnością, bo cesja przenosi wierzytelność w takim stanie, w jakim ona jest — wraz z zarzutami, które dłużnik może podnieść. Nabywca kupuje więc także wzorzec umowny, którego sam nie pisał. To dlatego portfele konsumenckie od dwóch lat wyceniane są z dyskontem na ryzyko prawne.
Istotna jest jednak nie obecność dyskonta, tylko możliwość jego policzenia. Ryzyka rosnącego o 179 proc. rocznie wycenić się nie da — można je co najwyżej przykryć zapasem albo wycofać się z transakcji. Ryzyko, którego tempo czwarty kwartał z rzędu schodzi w dół, wchodzi w zakres, w którym daje się oszacować z danych. Dla nabywcy portfela to różnica między brakiem oferty a ceną, a nie między ceną wyższą a niższą.
Najbardziej użyteczną liczbą w całym zestawieniu jest rozstrzał: 7 666 spraw wobec 65. Ekspozycja nie idzie za wielkością portfela, tylko za tym, jak konkretna instytucja konstruowała umowy i w których latach. W badaniu portfela przed zakupem waży więc rocznik i wzorzec, a nie nazwa zbywcy ani jego skala. Dwa portfele o identycznym nominale mogą mieć z tego jednego powodu zupełnie różną wartość odzysku.
Warto też zauważyć, gdzie ta sankcja nie sięga. Dotyczy umów kredytu konsumenckiego. Wierzytelność zabezpieczona hipoteką stoi na innej konstrukcji, a jej ryzyko prawne bada się gdzie indziej — w stanie prawnym nieruchomości i w treści wpisu w księdze wieczystej. To nie znaczy, że jest go mniej. Znaczy, że jest innego rodzaju i że narzędzia z jednego rynku nie przenoszą się na drugi.
Materiał ma charakter informacyjny. Nie stanowi oferty ani rekomendacji inwestycyjnej.
