Związek Przedsiębiorstw Finansowych opublikował 27. edycję badania sektora instytucji pożyczkowych. Firmy pożyczkowe zrzeszone w ZPF udzieliły w 2025 r. finansowania za 8,32 mld zł, ale wartość ich portfela urosła w tym czasie znacznie szybciej niż sprzedaż. W ankiecie wzięło udział dziewięć podmiotów.
Liczby
W 2025 r. instytucje pożyczkowe udzieliły 2,22 mln pożyczek, o 3,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Ich łączna wartość wyniosła 8,32 mld zł (+4 proc. r/r). Średnia kwota pojedynczej pożyczki sięgnęła 3 747 zł i była o 0,5 proc. wyższa niż w 2024 r.
Wartość portfela na koniec 2025 r. wyniosła 5,9 mld zł — o 20,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Liczba obsługiwanych klientów sięgnęła 1 mln (+4,7 proc. r/r). Pożyczki na okres do trzech miesięcy odpowiadały za 49,8 proc. wartości udzielonego finansowania.
Przychody ze sprzedaży badanych firm w 2025 r. zamknęły się kwotą 1,37 mld zł, o 18,9 proc. niższą niż w 2024 r. Zatrudnienie spadło o 5,3 proc., do 1,96 tys. osób. Liczba reklamacji wyniosła 12,95 tys. (–18,3 proc. r/r), co dało odsetek 0,67 proc. w liczbie udzielonych pożyczek — najniższy w historii badania prowadzonego od 2012 r.
Portfel i sprzedaż rozeszły się w różne strony
Najciekawsza w tych danych jest różnica dynamik. Wartość udzielonego finansowania urosła o 4 proc., a portfel o 20,7 proc. Przy średniej kwocie 3 747 zł i połowie wartości ulokowanej w pożyczkach do trzech miesięcy portfel powinien obracać się szybko, a więc rosnąć mniej więcej w tempie sprzedaży.
Skoro rośnie ponad pięć razy szybciej, pożyczki zostają w księgach dłużej. Przyczyną może być wydłużenie zapadalności nowej sprzedaży albo wolniejsza spłata tego, co udzielono wcześniej. Dane ZPF nie rozstrzygają, który mechanizm przeważa — ale oba zmieniają profil ryzyka sektora w tym samym kierunku.
Druga warta uwagi liczba to przychody. Spadły o 18,9 proc. przy rosnącej wartości sprzedaży. Na każdej złotówce udzielonego finansowania sektor zarabia więc mniej niż rok wcześniej, a spadek zatrudnienia o 5,3 proc. jest odpowiedzią na ten sam układ.
Najniższy w historii badania odsetek reklamacji bywa czytany szerzej, niż na to pozwala. Reklamacja dotyczy sposobu prowadzenia sprawy, nie tego, czy pożyczka wróci. To wskaźnik jakości obsługi, a nie jakości spłat, i o przyszłych zaległościach nie mówi nic.
Co z tego wynika dla inwestora
Podaż spraw, które trafią kiedyś na rynek wtórny, wyznacza portfel, nie sprzedaż. Rosnący o 20,7 proc. portfel przy sprzedaży rosnącej o 4 proc. zapowiada więc szerszy strumień wierzytelności konsumenckich, tylko z opóźnieniem liczonym w latach.
Charakter tego strumienia określa jedna liczba — 3 747 zł średniego nominału. Przy takiej kwocie indywidualna obsługa sprawy kosztuje więcej, niż sprawa jest warta. Takie pakiety wycenia się statystycznie, z krzywej odzysku całości, i tam leży cała trudność. Przy wierzytelności zabezpieczonej nieruchomością liczy się co innego: wartość i stan prawny pojedynczego zabezpieczenia oraz kolejność wpisów w księdze wieczystej. To dwie różne dyscypliny, mylone przy pobieżnej lekturze statystyk rynkowych.
Najważniejszy wniosek dotyczy jednak ceny. Najniższy w historii badania odsetek reklamacji bywa w rozmowach o sprzedaży portfela przedstawiany jako argument za wyższą wyceną — „dobrze prowadzony portfel”. Nie jest nim, bo mierzy zupełnie co innego. Naszym zdaniem argumentem cenowym jest natomiast samo wydłużanie się portfela: jeśli tendencja się utrzyma, pakiet wystawiony za rok czy dwa będzie zawierał więcej spraw o dłuższej historii opóźnień, a czas działa przeciwko odzyskowi. Wydłużający się portfel to przesłanka do ceny niższej, nie wyższej.
Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi oferty ani rekomendacji inwestycyjnej.
