W lipcu 2026 r. wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe była o 22,0 proc. wyższa niż rok wcześniej. Liczba osób wnioskujących o takie finansowanie rosła w tym samym czasie o 11,6 proc., czyli o połowę wolniej. Odczyt Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe BIK za lipiec pokazuje więc rynek, w którym przyrost wartości bierze się głównie z wielkości pojedynczego wniosku.
Co pokazują dane za lipiec
Wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe wzrosła w lipcu 2026 r. o 22,0 proc. rok do roku. Liczba wnioskodawców zwiększyła się o 11,6 proc. wobec lipca 2025 r., ale w zestawieniu z czerwcem 2026 r. spadła o 2,1 proc.
Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w lipcu 2026 r. 538,5 tys. zł. To o 9,3 proc. więcej niż w lipcu 2025 r. i o 2,0 proc. więcej niż w czerwcu 2026 r. — kolejny rekord w historii pomiaru. Główny analityk Grupy BIK, dr hab. Waldemar Rogowski, zwraca uwagę, że część wniosków dotyczy refinansowania już zaciągniętych zobowiązań, a nie zakupu nowego lokalu, oraz że dynamika liczby wnioskodawców będzie z miesiąca na miesiąc słabnąć wraz z efektem bazy.
Skąd bierze się różnica między liczbami
Wartość zapytań to złożenie dwóch wielkości: liczby osób składających wniosek i przeciętnej kwoty, o jaką wnioskują. Wzrost o 22,0 proc. jest wynikiem 11,6 proc. po stronie liczby wnioskodawców i 9,3 proc. po stronie średniej kwoty. Innymi słowy: mniej więcej połowa rocznego przyrostu wartości nie pochodzi od nowych chętnych, tylko od tego, że każdy z nich prosi o więcej.
Ujęcie miesięczne pokazuje to jeszcze wyraźniej. W lipcu wnioskodawców było o 2,1 proc. mniej niż w czerwcu, a średnia kwota wniosku była o 2,0 proc. wyższa. Liczba uczestników rynku przestała rosnąć, kwota pojedynczego zobowiązania rośnie dalej.
Zastrzeżenie o refinansowaniu ma tu praktyczne znaczenie. Wniosek refinansowy podnosi wartość zapytań, ale nie wprowadza do obrotu ani jednej nowej nieruchomości. Ta sama nieruchomość zabezpiecza wtedy nowe, zwykle wyższe zobowiązanie.
Co z tego wynika dla inwestora
Relacja między kwotą długu a wartością zabezpieczenia ustala się w dniu uruchomienia finansowania i później już tylko pracuje — w jedną albo w drugą stronę. Rekordowa średnia kwota wniosku oznacza, że rocznik 2026 wchodzi do portfeli bankowych z wyższym nominałem przypadającym na jedno mieszkanie niż roczniki wcześniejsze. Za kilka lat to właśnie te umowy będą trafiać na rynek wtórny wierzytelności.
Dla wyceny wierzytelności zabezpieczonej hipotecznie nominał sam w sobie nie mówi prawie nic. Liczy się jego relacja do wartości nieruchomości i to, ile z tej wartości zostanie po kosztach dochodzenia należności. Wyższa przeciętna kwota kredytu nie jest więc argumentem za wyższą ceną przyszłego portfela — bywa argumentem za niższą, jeśli ceny mieszkań rosną wolniej niż kwoty finansowania. FNH nabywa wierzytelności zabezpieczone hipotecznie i te odczyty czytamy przede wszystkim od strony zabezpieczenia, nie sprzedaży kredytów.
Druga rzecz to podaż samych zabezpieczeń. Wartość zapytań rosnąca o 22,0 proc. łatwo czyta się jako zapowiedź proporcjonalnie większej liczby nowych hipotek. Tak nie jest: liczba wnioskodawców rośnie o połowę wolniej, a w ujęciu miesięcznym już spada. Baza nieruchomości obciążonych świeżym długiem powiększa się w tempie bliższym 11,6 proc. niż 22,0 proc., a po odjęciu wniosków refinansowych — wolniejszym.
Trzecia obserwacja dotyczy kolejności zdarzeń. Kwota wniosku reaguje na ceny mieszkań szybciej niż liczba wniosków, bo rosnąca cena podnosi potrzebę pożyczkową każdego kupującego z osobna, zanim zniechęci kogokolwiek do zakupu. Rekord średniej kwoty przy słabnącej liczbie chętnych to układ, który zwykle poprzedza wyhamowanie, a nie przyspieszenie.
Materiał ma charakter informacyjny i opisuje dane rynkowe. Nie stanowi oferty ani rekomendacji inwestycyjnej.
